Japoński przepis na młodość
Kobido, które zdobywa u nas coraz większą popularność, to uważana za najstarszą na świecie pradawna sztuka masażu twarzy, która narodziła się w Japonii. Patrząc na Japończyków zastanawiamy się, jak oni to robią, że tak młodo wyglądają.

– Odpowiedź jest prosta – mówi Maja Jaskólska, certyfikowana masażystka Kobido w In Balance. – Są świadectwem własnej pracy. Przejawia się w to w ich kulturze i stylu życia. Jedzą zdrowo, jedzą mniej i wolniej. Każdą rzecz, którą robią, wykonują świadomie. Również pielęgnację.
Masaż kobido ma właściwości przeciwstarzeniowe, relaksacyjne, ale także prozdrowotne. Składa się z kilku etapów. – Najpierw wykonuję masaż tkanek głębokich, gdzie na sucho opracowuję głowę, twarz, czoło, mięśnie między brwiami, przy nosie, brodę oraz usta – tłumaczy masażystka. – Następnie przechodzę do części relaksacyjnej, czyli masowane są skronie, głowa, barki, kark, dekolt oraz żuchwa. Po części relaksacyjnej przechodzę do drenażu limfatycznego i manualnego liftingu. Na sam koniec uciskam punkty energetyczne, które znajdują się przy pachach, nad obojczykami, między brwiami. Pracuję na naturalnym oleju ze słodkich migdałów i wykańczam to kremem różanym. Cały masaż trwa 90 minut.
Jeśli chodzi o efekty, to widać je już po pierwszym razie. Właściwości kobido w tym przypadku mogą utrzymać się nawet do tygodnia. Zalecana jest oczywiście większa liczba sesji. – Liczba jest zależna od wieku osoby, od stanu skóry, od tego jak głębokie są zmarszczki – podkreśla masażystka. – Zazwyczaj przez pierwszy miesiąc zaleca się cztery, pięć masaży, raz bądź dwa razy w tygodniu. Później po pierwszym intensywnym miesiącu częstotliwość masaży maleje i dalsze zabiegi należy już indywidualnie skonsultować z masażystą. Oczywiście warto przy tym zmienić tryb życia na zdrowszy. Lepiej się odżywiać, ograniczyć bądź zrezygnować z alkoholu, nie palić, dbać o sen. Podobnie robią mieszkańcy Japonii. U nich jest to proces, który nigdy się nie zatrzymuje.
Zalety kobido można też łączyć z medycyną estetyczną. Należy jednak przestrzegać konkretnych zasad. – W przypadku botoksu, żeby poddać się kobido, trzeba odczekać dwa tygodnie. W przypadku aplikacji kwasu hialuronowego są to trzy miesiące, natomiast jeśli chodzi o nici liftingujące, to dopiero po pół roku możemy poddać się masażowi – zaznacza masażystka.
Japoński masaż twarzy to nie tyko świetny wygląd, zniwelowany ból i napięcie. To także ulga dla naszej głowy. – Jestem także studentką psychologii klinicznej i uważam, że my, ludzie, posiadamy ogromną moc, nie tylko w rękach, ale w sobie – tłumaczy z uśmiechem Maja. – Za każdym razem, kiedy słyszę, jak moje klientki mówią mi, że czują się zrelaksowane, ale także, że wypuściły, uwolniły z ciała wszelkie napięcia, to jest to dla mnie piękne. Stres i emocje odkładają się w całym ciele, ale to głowa jest najważniejszym ośrodkiem, w którym wszystko się gromadzi.




